Sklepowe rozmiarówki – czemu znalezienie idealnego ubrania to koszmar?
Ile razy zdarzyło Ci się przymierzyć ubranie w swoim „standardowym” rozmiarze i… dupa?
W jednej sieciówce M leży idealnie, a w innej nawet XL jest za ciasne? Witamy w świecie absurdalnych rozmiarówek, gdzie ponad 4 miliardy kobiet mają do wyboru zaledwie 5–7 rozmiarów! Jak to możliwe?!

Dlaczego w sieciówkach wybór jest taki kiepski?
Najpierw kilka faktów. Większość sklepów bazuje na dwóch systemach rozmiarowych:
- Numeryczne (np. 34, 36, 38, 40, 42, 44, 46), ale nie wszystkie marki idą aż tak szeroko,
- Alfanumeryczne (XS, S, M, L, XL, czasem XXL) – tu też nie ma reguły, bo M może oznaczać rozmiar 38, a w innym sklepie już 42!
I teraz najlepsze: każdy sklep ustala sobie własne tabele rozmiarów, więc jeśli w jednej marce XL jest ok, w innej może już być za małe. Czyli… loteria.
Sieciówki i ich problem z różnorodnością
Nie da się ukryć, że ubrania w sieciówkach projektowane są na „statystyczną” kobietę, tylko… czy ktoś taką kiedyś spotkał? 🤔 Każda z nas ma inną budowę – jedne mają wąską talię i szerokie biodra, inne większy biust i drobniejsze ramiona. A sieciówki? No cóż, wciąż wpychają nas w te same ramy.
A dlaczego wybór rozmiarów jest taki ograniczony?
- Koszty produkcji – Im mniej rozmiarów, tym łatwiej i taniej dla producentów.
- Marketingowy przekaz – Większość firm nie chce być kojarzona z „większymi” rozmiarami. XXL? Czasem dodadzą, ale raczej niechętnie.
- Kanony piękna – W modzie wciąż króluje szczupła sylwetka, więc większe kobiety często muszą się nagimnastykować, by znaleźć coś fajnego.
- Brak realnego dostosowania do ciał kobiet – Bo kto by się przejmował różnorodnością sylwetek? 🙄
Plus size? Serio?
Niektóre marki próbują „rozszerzyć” ofertę, tworząc kolekcje „plus size” (oznaczane jako XL, XXL itp.). Ale wiesz co? Często plus size zaczyna się już od XL. Czyli jeśli masz większy biust i biodra – to jesteś „większa”? Kpina!
Ile czasu tracisz na szukanie idealnego ciucha?
Każda z nas zna ten scenariusz: godziny spędzone w galeriach, setki przymierzonych ubrań i… może jedno w miarę pasujące. Do tego ekspedientki, które za nic w świecie nie powiedzą Ci, że coś leży fatalnie – bo przecież chodzi o sprzedaż, a nie szczerą poradę.
Więc pytanie brzmi: czy nie szkoda Ci czasu i nerwów?
Jak sobie z tym radzić?
- Nie sugeruj się rozmiarem, tylko dopasowaniem – Metki mogą kłamać!
- Zwracaj uwagę na rzeczywiste wymiary, obwody
- Rozważ szycie na miarę – Może drożej, ale masz pewność, że będzie pasować idealnie.
Sieciówki od lat próbują nas wcisnąć w kilka standardowych rozmiarów, ignorując fakt, że każda kobieta jest inna. Moda powinna podkreślać indywidualność, a nie zmuszać nas do dostosowywania się do absurdalnych standardów.
Teraz już wiesz, dlaczego my, Muukreacje, szyjemy na wymiar – właśnie dlatego, że chcemy, abyś mogła czuć się pięknie w każdym wydaniu! To ubranie ma pasować do Ciebie, a nie Ty do niego! ❤️